Łączna liczba wyświetleń

sobota, 30 czerwca 2012

Rozdział 3.



Wstałam o 9.00 i sięgnęłam po drinka leżącego na szafce obok łóżka.  Wypiłam całość za jednym razem i podeszłam do szafy. Gdy przechodziłam obok okna dostrzegłam sylwetkę Harry'ego , który  się przebiera. W sensie był nago !. Szybko odwróciłam wzrok i sięgnęłam po jakieś ubrania. Zdecydowałam się na ciemne, dżinsowe, przylegające rurki, fioletowy top, a na to skórzaną krótką kurtkę. Założyłam jeszcze koturny. Włosy rozpuściłam. Lekko sfalowały mi się podczas snu, więc tylko je rozczesałam. Zeszłam na dół.
< Z perspektywy Harry'ego>
- Zayn!- darłem się na cały głos
Chłopak przybiegł i prawie się poślizgnął, ale w porę złapał ręką o framugę drzwi.
- Ambulans czy apteczka?- zapytał szybko, zdenerwowany.
- Nic z tych rzeczy.  
- Stary, wiesz jak ja biegłem tutaj?!
- Widziałem Jules w oknie..
- Ouu- odśpiewał poruszając zabawnie brwiami
- Ona mnie widziała nago!
Opadła mu kopara.
- Skąd wiesz, że tam stała?
- Bo spojrzałem się i firanka się ruszała.
- A może to była Dominika?
- Kto?
- Jej siostra.
- Nie znam.
- Ja miałem przyjemność wczoraj. Dwukrotnie.
- Zayn się zakochał!- odśpiewał Niall ze swojego pokoju
- Zamknij się żarłoku, albo twój pluszowy hot-dog wyląduje w śmietniku!
Teraz Niall się już nie odzywał.
- Zaprośmy je do siebie- zaproponował mulat
- NIE!!- ryknąłem 
- Jadłeś dzisiaj cukier?- posłał mi dziwne spojrzenie
- Już i tak się dzisiaj przed nią skompromitowałem
- Zależy ci na niej?- uśmiechnął się zadziornie
- Tak, ale po przyjacielsku.
- Mhm..
- Mówię prawdę.
- Dobra, doba- Zayn poszedł na dół, a ja razem z nim.
< Z perspektywy Julietty>
 - Jules!- krzyknęła Nikka
- Stoję za tobą- poklepałam ją po ramieniu.
- O, sorki myślałam, że jesteś jeszcze na górze.
- Jak widać nie.- westchnęłam i zaczęłam dziko mrugać oczami
- Jadłaś dziś cukier?- zapytała
Posłałam jej dziwne spojrzenie.
- Nie, po prostu wstrząsający widok dopadł mnie z samego rana.
- W sensie?- przysiadła się do stolika w kuchni i usiadła naprzeciwko mnie.
- Widziałam Harry'ego
- Łał..ekscytujące- powiedziała z udawanym szokiem popijając łyk wody.
- Nago- wykrztusiłam cicho.
Blondynka wypluła picie na podłogę.
Zmarszczyłam brwi.
- Biegnij po mopa.
- Ej, ty spowodowałaś u mnie taki stan.- wykrzywiła się - Ale co ty go podglądałaś?!
- Nie no, czy ciebie już do reszty zgięło? Przechodziłam obok okna, a on się przebierał..
- To okropne..
- No wiem.
Popatrzyła mi głęboko w oczy i  ścisnęła moją rękę.
- Miał klatę jak mały chłopczyk, prawda?
Puściłam rękę z jej ręki.
- Serio, ty się tylko tym przejmujesz? ..I nie.
Siostra wyszczerzyła się.
- Niezły widok, hm?
Podeszłam do szafki w kuchni.
- Czego ty szukasz?
- Twoich tabletek. Masz- odwróciłam się do niej i podniosłam głos - Jakieś zaburzenia psychiczne!
- O mój boże, tylko pytam.
- Myślisz, że to mi chodziło po głowie?
Nie odzywała się.
- O mój boże, ty serio myślisz że mi to chodziło po głowie!!
- Ja tak nie myślę, powiedzmy że przypuszczam.
- Zayn- powiedziałam z satysfakcjonującym uśmiechem
Dziewczyna zastygła.
- Nie wymawiaj tego imienia- jęknęła
- Coś jak Volde..
Nie zdążyłam dokończyć, bo zakryła mi dłonią usta.
- Tego też lepiej nie mów.
Wywróciłam oczami i zabrałam jej dłoń z moich ust.
Zadzwoniła moja komórka.
- Halo?
- Hej, mam pytanie- usłyszałam głos Zayna 
- Wal
- Byśmy mogli dzisiaj całą paczką wyskoczyć gdzieś..
- Może do Starbucks Coffee ?
- O, świetny pomysł. To przyjdźcie zaraz do nas i pójdziemy wszyscy razem
- No ok. Pa
- Pa.
Rozłączyłam się i położyłam telefon na blacie.
- Idziemy dzisiaj z nimi do..
- Starbucks- dokończyła za mnie z uśmiechem - Całą paczką?
- Mhm.
- To co, musimy się jakoś ubrać. Ładnie
- No ba. :D
Poszłyśmy do swoich pokoi i zaczęłyśmy się przebierać. Było lato i świeciło straszne słońce, więc trzeba było się lekko ubrać. I znowu przebieranie się..
Ja przebrałam się w to:

































Nikka natomiast ubrała się w to:





















.- Chodźmy już do nich- zaproponowała Nikka
- No musimy przecież.  A co ci się tak do nich śpieszy?
- A czy ja coś takiego mówię?
- Usta mówią, ale w oczach kryje się prawda :D
Westchnęła głośno, ale razem się zaśmiałyśmy, i poszłyśmy do chłopaków.
Doszłyśmy po paru sekundach, wystarczyło po prostu wyjść z domu i przejść obok. Chłopcy już byli na zewnątrz, bujali się na huśtawce.
Weszłyśmy delikatnie tylną furtką i poszłyśmy za huśtawkę. Złapałyśmy ją i zwaliłyśmy chłopaków na trawę.
- Auu- zawyli, na co my zaczęłyśmy cicho się śmiać.
- Wojna z nami? Gratuluję odwagi..- powiedział Lou otrzepując trawę ze spodni i koszulki. 
- Jak wy dałyście radę zwalić z huśtawki takich pięciu tłuściochów? - zapytał Zayn z uśmiechem na twarzy.
- Gdzie ty widzisz tłuszcz?- zapytałam go i ze śmiechem wytknęłam mu palcem w pępek. 
- Osz ty! - zaśmiał się i zaczął mnie gonić.
- No..to ja jestem Dominika- wyciągnęła do nich rękę blondynka
4 chłopaków zrobiło onieśmielone miny, ale wyciągnęli do niej ręce.
- Louis
- Liam
-Harry
-Niall
Blondynka zarumieniła się po dotknięciu ich dłoni.
Gdy w końcu z Zaynem dobiegliśmy do reszty udaliśmy się paczką do Starbucks.
***
- Poprosimy 7 razy Frappuccino - powiedział Harry przy kasie
My w tym czasie zajęliśmy miejsca przy stoliku.
- Niewiarygodnie, jak tu mają dużo miejsca..
Chłopcy dziwnie spojrzeli na Nikkę. 
- Nigdy nie byłaś w Starbucks?- zapytał niepewnie i ostrożnie Liam, by jej nie urazić, ani nie zawstydzić.
- Nie.- odpowiedziała cicho
- No to teraz jesteś - mrugnął do niej Niall
Blondynka szeroko się uśmiechnęła, i widać było, że już czuje się pewnie w ich towarzystwie.
Wrócił Harry i zajął miejsce obok chłopaków.
Wszyscy wzięli swoje Frappuccino i zaczęliśmy pić.
- Hm.. To powiedzcie coś o sobie- zaproponował Louis
- Tak, to będzie okazja, żebyśmy was lepiej poznali - dodał Zayn
- Ja miałem okazję co nieco poznać Jules.- uśmiechnął się do mnie Harry, na co ja zawiesiłam wzrok w mojej kawie. Jak go widziałam to wyobrażałam sobie scenę z rana. Chodziło mi to po głowie, on wyłapał moje spojrzenie i zarumienione policzki i zrobił się cały różowy.
Wszyscy dziwnie się na nas patrzyli, a Zayn i Nikka zaczęli się cicho śmiać.
- No to ja jestem Dominika...- gadała o sobie
Chłopcy słuchali jej z zainteresowaniem, a ja albo sączyłam kolejne łyki kawy, albo zatopiłam wzrok w tej kawie.
- Ja ..- Harry spojrzał na zegarek - Spieszę się - wyjąkał szybko , pożegnał się z nami i szybkim krokiem opuścił Starbucks Coffee.
Spojrzeli na siebie dziwnie, a ja postanowiłam go dogonić.
- Harry!- krzyknęłam wybiegając za nim. Gdy usłyszał mój głos, zatrzymał się, odwrócił gwałtownie i szybkim krokiem podszedł do mnie. Zamknęłam na sekundę oczy, mocno ściskając powieki, bo nadal miałam ten obraz przed oczami.
- Dlatego nie chciałem tam z wami siedzieć- powiedział patrząc na mnie, a ja dostrzegłam jak podmuch wiatru rozwiewa jego włosy. 
- Ja też próbowałam o tym nie myśleć. Ale wiesz, trudno wymazać z pamięci taką scenę. - spojrzał na mnie z wyrzutem, a ja ciągnęłam dalej - Gdy tylko na ciebie patrzę to to widzę. To mi się przypomina
Odwrócił głowę na bok na jakieś 3 sekundy i z powrotem na prostą.
- Nie wiedziałem, że tak wcześnie wstaniesz.
- Nie opieraj się na tym co wiedziałeś,a co nie.- szepnęłam mimowolnie. 
- Czekaj, mam rozumieć, że obwiniasz o to wszystko mnie?
- Nie..po prostu mogłeś uważać.
- Idę do domu, narka - powiedział, próbując się odwrócić , ale złapałam go za ramię.
- Gdzie ci się tak śpieszy? Spędź chociaż czas z przyjaciółmi.
- Mieszkam z nimi, a z tobą i Dominiką mogę zawszę się spotkać.- powiedział i wziął moją rękę z jego ramienia - A teraz wybacz, idę do domu- wyminął mnie i zostawił samą. Byłam jak słup.
Chłopcy i Dominika wszystkiemu przyglądali się zza szyby w lokalu, ale nawet nie odwracałam się w tamtą stronę.
Szybkim ruchem wyjęłam z torebki Mp3 i włączyłam piosenkę Little Mix- Cannoball. Założyłam ją z powrotem na ramię i poszłam prosto przed siebie. 
Wcale nie chciałam kłócić się z Harry'm. I nie chciałam, żeby była między nami taka napięta atmosfera. Przez moje przypadkowe słowa, obwinia siebie za wszystko.
Szłam , nagle przede mną pojawił się Louis, więc stanęłam jak wryta i wyjęłam słuchawki z uszu.
- Czemu nie weszłaś do nas?- zapytał 
- Muszę ci tłumaczyć na ulicy?- zapytałam cicho
- Chodź ze mną- powiedział i złapał mnie za rękę.
Pociągnął mnie do ławki niedaleko. Ścisnął moje dłonie w jego dłoniach i popatrzył mi głęboko w oczy.
- Proszę, powiedz co się stało.
- Tak jakby pokłóciłam się z Harry'm.
- Tak jakby?- powtórzył zdumiony
- Taa..
- Pokaż Mp3- zażądał 
- Po co ci moje..- mówiłam, ale przerwał
- Pokaż - wziął je ode mnie i zobaczył piosenkę, którą słuchałam. Ale była na pauzie.
- Little Mix-Cannoball? - przeczytał i podniósł wzrok na mnie - Ty wiesz, że to dołująca piosenka?
- Ty to tak widzisz..
- W twojej perspektywie też tak wygląda.
Chciałam coś powiedzieć, ale zaraz zamknęłam usta.
- Powiedz co ci leży na sercu..- poradził i ścisnął moje dłonie mocniej
- Lou, do cholery! Ja cię i innych chłopaków znam dwa dni, a gadam z wami jak..
- Przyjaciółka..- dokończył niepewnie, ale z uśmiechem na ustach
- Właśnie! A ja wcale nią nie jestem! Przyjaciółek nie poznaje się ot tak po dwóch dniach..
- Posłuchaj, od pierwszego wejrzenia, cała nasza piątka wiedziała, że jesteś wyjątkowa..
Z mojego oka popłynęła pojedyncza łza.
- Tak uważasz?
- Każdy z nas tak uważa- uśmiechnął się do mnie ciepło
Położyłam dłonie na jego karku i przytuliłam się do niego.
- I pamiętaj. Kocham Cię. Jesteś moją najlepszą przyjaciółką, a nawet jak ty tak nie uważasz to ja i tak wiem, że już nią jesteś i będziesz.- szepnął
Wtuliłam się w niego mocniej.
- Już ci lepiej?- zapytał, gdy oderwaliśmy się od siebie
- Tak, dzięki - uśmiechnęłam się
- To co, chcesz iść teraz do Starbucks?
- Tak, możemy iść.
< Z perspektywy Dominiki>
- Coś ten Louis za długo z nią gada- ciągnął Liam zerkając raz co raz w szybę. Niall i Zayn akurat byli w łazience.
- A co, czujesz się ze mną sam na sam niekomfortowo?- zapytałam zadziornie przegryzając dolną wargę.
- Niee- skłamał
- Liam...- ciągnęłam temat
- Tak!
Uśmiechnęłam się zwycięsko.
- Ponieważ..?
- Jesteś blondynką.
Wzięłam łyka kawy
- Dzięki..
- Nie o to chodzi- powiedział szybko, na co ja się uśmiechnęłam
- Och, nieważne- walnął się w czoło
Zaśmiałam się. W tej chwili przyszli Zayn i Niall
- Ok, wypróżniliśmy się- powiedział Zayn podciągając bardziej spodnie
- Tak, no dobra..prawie- powiedział Niall i znowu pędem pognał do łazienki
- Człowieku, ogarnij się z tym sraniem!- krzyknął do niego Zayn 
Wszyscy klienci się na nas spojrzeli.
- Może nie tak głośno- skarcił go Liam, widząc, że jestem zarumieniona ze wstydu.
Zayn popatrzył na mnie.
- Sorki, nie chciałem narobić nam obciachu..nie moja wina, że ten koleś ma pęcherz jak orzeszek- szepnął
Zaśmiałam się. 
< Z perspektywy Jules>
Weszliśmy z Lou do Starbucks i zobaczyliśmy jak Nialler wychodzi z łazienki i się zbierają.
Wyszliśmy z powrotem na zewnątrz.
- Ej, Tomlinson gdzie ty łaziłeś?- zapytał Liam, na co Nikka zaśmiała się. Nie wiem czemu.
- A chodziliśmy sobie z Jules tu i tam..
- Właśnie- przytaknęłam
- To co , idziemy do domu?- zapytał Niall
- No raczej, robi się późno- odpowiedział mu Zayn.
***
Doszliśmy i był już wieczór.
- Pa- pożegnałam się z chłopakami i weszłam do środka.
Oni też poszli, tylko Zayn został z Dominiką na zewnątrz przed naszym domem.
-Fajnie było. - skomentował z uśmiechem
- No ba. Musimy to powtórzyć :D
- Ok. To narka- pożegnał się i powoli odchodził.
- Pa.
Nikki wypadły klucze na ziemię , więc już miała je podnieść, ale Zayn szybko do niej podszedł, schylił się, dał jej klucze i błyskawicznie złączył w pocałunku ich usta.
Gdy oderwał się od niej, zrobił tajemniczą, ale słodką minę .
- Narka - włożył ręce do kieszeni i poszedł
- Narka..-wykrztusiła i weszła do domu.
Nie pytałam jej o nic, bo byłam tak zmęczona, że już  spałam w swoim pokoju, a ona poszła spać do siebie

Nie estetycznie to wyszło, bo kopiowałam ten tekst z worda, no i zamiast brązowego tła jest białe...i dziwnie to wygląda ;p

środa, 27 czerwca 2012

Rozdział 2.

Rzuciłam torbę na kanapę w nowym domu i pobiegłam na górę. Wyłożyłam się na łóżku w moim nowym pokoju. Od razu chwyciłam do ręki komórkę i wybrałam numer.
- Halo?- usłyszałam głos mojej ciotecznej siostry- Dominiki.
- Kiedy tu będziesz?!- krzyknęłam podekscytowana
Usłyszałam jak ktoś beknął.
- To nie ja- powiedziała szybko. - Lecę już samolotem. A co ty już jesteś na miejscu?
- Tak. Przyleciałam dopiero. I nie zgadniesz z kim siedziałam w samolocie!
- Błagam cię, nie mów znowu o tym kulawym staruszku, który cały czas gadał do ciebie ' moja panno'. - jęknęła
- Z Harry'm Styles'em !!- krzyknęłam z radości.
Zaczęłyśmy piszczeć do telefonu.
- Ty na poważnie?!
- Nie, na niby.
- Ej, ja muszę kończyć. Niedługo będę. Przewiduję, że za jakieś 15 minut.
- Ok, pa.
Rozłączyłam się. Usiadłam na kanapie. Nie robiłam nic, tylko pogrążyłam się w marzeniach. Nie wierzyłam do końca w to co się stało. Byłam urywkiem puzzla, wyrwanym z układanki, a  w moim wypadku - rzeczywistości.
Zadzwonił dzwonek. Pobiegłam, bo myślałam, że to Nikka. ( Dominika)
- Cześć..masz może miętowe mentosy i coca-colę? - zapytał wysoki brunet.
- L-L-L..Louis Tomlinson?- jęknęłam
Zaśmiał się krótko.
-Tak.
- Jasne, mam..
Odwróciłam się od niego na pięcie i powoli ruszyłam w stronę kuchni.
- Zgon, zgon..- mówiłam po cichu sama do siebie. Harry, Louis? Kto jeszcze, całe One Direction?
Sięgnęłam do szafki po mentosy i colę i szybkim ruchem podbiegłam do chłopaka, wręczając mu przedmioty.
- A właściwie po co ci to?
- Żeby zrobić wybuch!
- A nie mogłeś kupić w sklepie?
- Jesteś naszą sąsiadką, mogłabyś okazać gościnność.- uśmiechnął się
- ' Naszą'?- powtórzyłam odrętwiała
Chłopak wskazał palcem ich podwórko obok mojego domu przez otwarte drzwi.
Zobaczyłam chłopaków , wygłupiających się. Zobaczyli mnie i wlecieli szybko do mojego mieszkania.
- PARTY HARD!!- krzyknęli chórem i zaczęli wyjmować colę, robić popcorn.
Stałam nadal przy drzwiach i stałam jak słup.
- To nie dzieje się naprawdę- przekonywałam samą siebie
- Jak mamy ją przekonać, że jesteśmy tu naprawdę?- zapytał Liam chłopaków
- Mam pomysł. Pocałuję ją- oznajmił Zayn i przybliżał się w moją stronę.
- Nie, bo ja!- zepchnął go na bok Harry i sam się do mnie przybliżył.
- Znowu się widzimy..- powiedział i uśmiechnął się słodko, ale Zayn go zepchnął na bok i zaczął przybliżać usta do moich ust.
- Czego nie rozumiesz matole?- zapytał Harry i go popchnął.
Louis wszedł pomiędzy nich.
- To mi dała mentosy i colę!
- Bo to ty tu przyszedłeś ciołku!- krzyknął Niall
Louis pokazał mu język i odwrócił się do mnie.
Położył ręce na moich biodrach.
- Działajmy..- powiedział zalotnie
Wyślizgnęłam się.
- Chłopcy, nie chcę być nie miła, ale musicie wyjść.
Zrobili miny zbitych psiaków.
- Jules ..- zaczął Harry
- Nie, ja  mówię serio . Zaraz tu będzie  moja siostra.
- Dobrze, dobrze. Wychodzimy chłopcy- chłopaki pożegnali się ze mną i poszli za Zaynem do domu.
Ogarnęłam w domu. Po 20 minutach przyszła Dominika.
- Hej- rzuciłyśmy się sobie na szyję.
- Czemu zobaczyłam One Direction za naszym ogrodzeniem?- zapytała zdezorientowana, ale jednocześnie podekscytowana
-Może dlatego, że ich dom jest za naszym ogrodzeniem..
- Jesteśmy sąsiadami?!
Przytaknęłam.
Zaczęłyśmy skakać z radości.
- Ogarnęłam trochę w mieszkaniu, bo nam syf zrobili - zaśmiałam się
- Nie powinnam pytać..- uśmiechnęła się
- No to może idź się rozpakować do drugiego pokoju się rozpakuj. Ja się już urządziłam :)
Blondynka uśmiechnęła się i pobiegła z walizką na  górę.
**
Siedziałyśmy w ogródku. Ja miałam krótkie, poszarpane lekko, czarne dżinsowe spodenki z wysokim stanem i pastelowy różowy kolor bluzki na ramiączka. Nikka miała natomiast krótkie, jasno-dżinsowe spodenki i fioletową bluzkę na ramiączka. Siedziałyśmy na hamaku, czytałyśmy Vogue'a i popijałyśmy zimną ice-tea.  Było spokojnie, póki jakaś piłka od koszykówki o mało nie spadła nam na głowę.
Do naszego ogródka wpadł Zayn.
- Dzień Dobry- przywitał się z rozbrajającym uśmiechem
- My się już dzisiaj widzieliśmy- uśmiechnęłam się na co on zareagował ukazaniem swoich ząbków.
Dominika siedziała i z uwagą zerkała na mulata. Nie miał koszulki i był w granatowych szortach.
- Piłka mi tu wpadła- mówił ,a uśmiech nie znikał z jego twarzy.
- Zauważyłam- mruknęła Nikka
- Nie bądź taka nie miła.- skarcił ją
- Moje podwórko-moje zasady.
Przechyliłam głowę w jej stronę.
- Nikka..
- No co?- zapytała, i zwróciła się do Zayna - Zdajesz sobie sprawę, że piłka od koszykówki jest twarda i gdyby spadła nam na głowę, to by było boli boli ?
- Nie musisz używać słów dla dzieci. Powiedz po prostu, że gdyby piłka was walnęła w głowę to byście miały przeje*bane.
- No bo tak właśnie by było.
- Ale mi miła sąsiadka.
Westchnęłam głośno, przerywając ciszę i napiętą atmosferę.
- Zayn, napijesz się czegoś?
- Nie, dzięki. - spojrzał na blondynkę - Odechciało mi się.
- Ehm...no dobra.
- Ja już idę. Pa Jules. Pa..- spojrzał na dziewczynę
- Dominika.
- Pa Nikka.
Poszedł zrezygnowany do siebie.
- Ale ze mnie idiotka. Marzyłam by go poznać, mam okazję i nagle odstawiam taką szopkę.
- Spokojnie. Wystarczy przeprosić.
- I że niby mam teraz za nim biec?
- Noo..tak.
- Kiedy mi się nie chce..
- Trudno, to się z nim nie pogodzisz.- powiedziałam popijając kolejnego łyka ice-tea.
- Dobra, idę!
Uśmiechnęłam się zwycięsko.  Dominika pobiegła do domu chłopaków.
< Z perspektywy Nikki>
Pukałam do drzwi. Otworzył mi Zayn, bo widziałam jak przed sekundą sam wszedł.
- Zayn, sorki za tamtą akcję.
- Nie ma sprawy, i tak cię nawet nie znam.
- Wystarczy chcieć- uśmiechnęłam się zachęcająco, na co on przegryzł dolną wargę z uśmiechem.
- Dobra..to chodź na huśtawkę.- wskazał palcem na przedmiot w ich ogródku.
Usiedliśmy wygodnie, a Zayn zaczął nas bujać odpychając się nogami o ziemię. Byliśmy teraz tak wysoko.
- Świr- zaśmiałam się
- Pozytywny czy negatywny?
Zanim zdążyłam odpowiedzieć, bujaliśmy się tak wysoko, że huśtawka nie wytrzymała i zaczęła powoli spadać.  Poleciałabym na twarz, ale Zayn w porę mnie złapał.
Nasze nosy się stykały. Poczułam jak zagłębia się w moich oczach i patrzy raz co raz na usta. Jak oddycha nierówno. Zresztą ja patrzyłam tak samo i oddychałam tak samo.
- W pozytywnym- oznajmiłam cicho
- Zayn! Mógłbyś tu przyjść? pomożesz nam zrobić wybuch - krzyknął z okna Niall
- Jasne- odkrzyknął i zwrócił się w moją stronę - To..do zobaczenia jutro :)
- Tak, do zobaczenia.- uśmiechnęłam się i poszłam do domu.
< Z perspektywy Julietty>
- I co? Zgoda?- zapytałam z chytrym uśmiechem Nikkę, która przeszła przez próg domu.
Ona odpowiedziała uśmiechem i zmęczona poszła do siebie na górę spać.
Też poszłam do swojego pokoju. Usiadłam na parapecie i otworzyłam okno. Piłam zimny sok pomarańczowy przez słomkę. W domu chłopaków przez okno, na które miałam doskonały widok zobaczyłam palące się światło. Któryś z nich też  otworzył okno. Oparł się całymi rękami o parapet.
- Hej- przywitał się i pokazał szereg białych zębów
- Hej Harry - wystawiłam mu język i uśmiechnęłam się - Co za zrządzenie losu
- Eej, los tak chciał sam :D
- Jak tam wasz nowy dom?- zapytałam
- Louis ma klaustrofobię
- Serio?
- Tak, bo przywyknął do willi , a tu taki ciut mniejszy dom ;p
Zaśmiałam się
- Jestem tak cholernie zmęczona..
- Ja też, ale chociaż w samolocie było fajnie - wyszczerzył się
- Najprzyjemniejszy element dnia :)- odwzajemniłam uśmiech - Boże..znam cię od dzisiaj rano i gadam z tobą jakbym cię znała o wiele dłużej..
- Kiedyś pewnie o tym marzyłaś - pokazał swoje dołeczki poprzez promienny uśmiech
- Ale ty jesteś skromny..:D
Zaczął okręcać sobie jeden loczek wokół palca.
- No przecież wieem- powiedział przeciągle i słodko się uśmiechnął.
- Idę spać, nie mam siły
Chłopaka lekko to zasmuciło.
- Trudno, ale rozumiem cię, bo sam tak się czuję.
Uśmiechnęłam się tylko.
- Dobranoc
- Dobranoc- uśmiechnął się ponownie
Zamknęliśmy okna i poszliśmy spać.





wtorek, 26 czerwca 2012

Rozdział 1.

- Kochanie, będziemy tęsknić najbardziej na świecie- powiedziała mama i przytuliła mnie.
Spojrzałam na nią z uśmiechem, ale po chwili mój wzrok przejechał z obrzydzeniem i złością na faceta stojącego obok niej.
- Nie musisz mnie szpiegować- oznajmiłam oschle
Stać go było na krótki, urwany, trwający sekundę śmiech.
- Skąd ci to przyszło do głowy ?- zapytał i popatrzył z niewinnym uśmieszkiem na zdezorientowaną, niczego nie świadomą mamę.
- Joanno, mogę się z nią pożegnać na osobności?- zapytał po chwili, zerkając raz co raz potępiającym spojrzeniem skierowanym w moją stronę.
- Pff- urwało mi się
Z uśmiechem skierowanym do mojej mamy, podszedł do mnie, wziął mnie za ramię i poszedł ze mną dalej.
- Co ty sobie smarkulo myślisz?!
Założyłam rękę na rękę i uśmiechnęłam się zadowalająco.
- Czyżbyś nie chciał, żeby twoja tajemnica się wydała?
Spiorunował mnie wzrokiem
- Nie pozwalaj sobie. Jesteś moją córką.
- Słucham? Usłyszałam jakieś słowo na literę ' C'. Nie masz prawa nawet wymawiać tego w mojej obecności!
Otworzył usta by coś powiedzieć, ale nie pozwoliłam.
- Nie jestem twoją córką! Przez ciebie mój tata nie żyje!
- Skąd wiesz, że to moja wina?!
- Bo taki już jesteś. I nie muszę mieć podstaw, by sądzić że to ty
Prychnął z satysfakcją.
Podeszłam do niego bliżej.
- Proszę bardzo, rób tak dalej. Ale ciekawe kto będzie się śmiać ostatni.
Zatkało go. Zacisnął tylko pięści i powoli skierował je w moją stronę.
- Walnij mnie. No dawaj! Może moja matka zobaczy z kim mieszka pod jednym dachem! Z damskim bokserem?
- Jesteś tylko smarkulą.
- Błąd! Mam 19 lat i możesz mi skoczyć!
- A teraz wybacz, idę się ponownie pożegnać- oznajmiłam ze zwycięskim uśmiechem i posyłanym do niego pogardliwym spojrzeniem.
- Och, słońce..poradzisz sobie w tym Londynie?- zapytała zatroskana mama
- Oczywiście.
- Masz pieniądze?
- Oczywiście.
- A ciuchy wszystkie wzięłaś?
- Oczywiście- przytakiwałam dalej
- Nie zapomniałaś nicze..
- Mamo! - krzyknęłam zniecierpliwiona - Mam wszystko.
- Pa- pożegnałam się i znowu ją przytuliłam.
- Bądź ostrożna i dbaj o siebie- powiedziałam patrząc na Johna .
Zobaczyłam jak zaciska pięści.
W  końcu weszłam do samolotu
Odlatywał. Machałam mamie przez szybę, gdy nagle znalazłam się poza zasięgiem jej wzroku.
- Dobra..- westchnęłam
Szukałam miejsca. Żadnego jednego, wolnego. Osobista przestrzeń- to lubiłam najbardziej.
Było jedne,  obok chłopaka  z loczkami i ciemnymi okularami.
- Przepraszam- zbudziłam go z namysłu - Czy mogę tu usiąść?
- Jasne, siadaj- usłyszałam jego lekko zachrypnięty głos. Coś mi przypominał.
Zobaczyłam jak pada coraz bardziej ulewny deszcz.
- Zapowiada się długi lot, co ?- zapytał mnie
- Ehm..tak. A dokąd lecisz?
- Londyn- oznajmił obojętnie - No, a ty?
- Londyn- powtórzyłam jego słowa, ale z szerokim uśmiechem
Zaśmiał się.
- Skąd jesteś?
- Z Polski.
- Ah, to dlatego jesteś taka ładna.
- Nie sądzę, żeby tak było- odparłam zarumieniona
- Nie na serio.
Zdjął okulary. Teraz poznałam go na 100 %.
Zatkałam sobie dłońmi usta. Żeby nie krzyknąć. On tylko ciężko westchnął.
- Ah, tak..
Zabrałam ręce z moich ust.
- Przepraszam. Reakcja szokowa. Nie wierzę, że tu z tobą siedzę. Jesteś moim idolem. Harry Styles..- mówiłam jak szalona.
Zaśmiał się.
Zarumieniłam się.
- Wiem, idiotka siedzi obok ciebie..
Objął mnie ramieniem.
- Nie, to urocze. - uśmiechnął się
- Kiedy ostatnio się badałeś?- uśmiechnęłam się niepewnie
- Miesiąc temu..ale będę musiał najwidoczniej iść natychmiast. Przegrzałaś mi mózg, i teraz mam tylko ciebie przed oczami. - wyszczerzył się
- A ty jesteś Brytyjczykiem..Jakim cudem ty wgl znasz polski?
- Uczyłem się.Wiem, że mamy dużo fanów w Polsce i ..- popatrzył mi w oczy głęboko - Chyba nauka nie poszła w las.
- Lubisz nasze piosenki?- zapytał po chwili
- Tak, są genialne. Tak jak wasze głosy..
- Ma się ten czar i urok osobisty - zaśmiał się, na co ja zareagowałam tak samo - Ale tak poważnie, to nie wiem co dziewczyny we mnie widzą. Może mnie oświecisz?
Zaczęłam się jąkać.
- Ja..no..jesteś..ładny..utalentowany, fajny, masz śliczny głos, akcent..
- To, że jestem bezczelny też lubisz? - posłał mi chytry uśmieszek
- Nie mogę określić ;p
- Jestem, uwierz mi.
- Spoko, bo ja sama taka jestem - uśmiechnęłam się.
- Jakiej muzyki słuchasz?
- Rock'a.
- Lubisz koty?
- Wszystkie zwierzęta ;) Ale szczerze wolę psy.. Sama mam dwa
- Też je lubię, szczególnie małe szczeniaczki. Rozczulający widok .
Przejeżdżaliśmy teraz widząc piękne widoki. Siedziałam przy oknie , więc dokładniej widziałam.
- Podobają ci się te widoki?- zapytałam rozmarzona wpatrując się w szybę
Harry nie spuszczał ze mnie wzroku.
- Jak najbardziej
Odwróciłam się z powrotem na prostą.
- No więc..niedługo będziemy na miejscu.- powiedziałam przegryzając dolną wargę.
- Podasz adres domu , w którym będziesz mieszkała ?
- Szybki jesteś- zaśmiałam się
- Nie chcę, żeby ta pogawędka w samolocie była ostatnia :)
Napisałam mu na karteczce adres, a on napisał swój. Wymieniliśmy się jeszcze numerami .
- Po raz pierwszy nie krępuję się kiedy jadę obok kogoś obcego w samolocie ;)
- Zaraz tam obcego, coś o sobie wiemy ;)
- A wracając do pytań...jaka jest twoja ulubiona rzecz z McDonalda?
- Czekoladowy shake.
- Poczekasz minutkę? Muszę do WC- zapytał z wymuszonym słodkim uśmieszkiem
Skinęłam głową.
Gdy wszedł przez białe drzwi zaczął drzeć się na cały głos.
- Boże!! Gdzie ona była przez całe moje życie?!!
Zaczęłam się do siebie uśmiechać. Spodobałam mu się..
Wrócił ze słodkim uśmieszkiem jakby nic nie zrobił.
- Już jestem
Samolot doleciał. Wysiedliśmy i poszliśmy. Okazało się, że jego dom jest całkiem blisko mojego.
Odprowadził mnie pod urocze mieszkanko z basenem i zielonym, pełnym kwiatów ogródkiem.
Wsadził ręce do kieszeni i przegryzł słodko dolną wargę.
- Ale ze mnie idiota- powiedział po chwili
- Czemu?
- Nawet nie zapytałem cię o imię..
Podeszłam do niego.
- Julietta - szepnęłam i dałam mu buziaka w policzek. Pomachałam mu palcami i weszłam do domu.