- Kochanie, będziemy tęsknić najbardziej na świecie- powiedziała mama i przytuliła mnie.
Spojrzałam na nią z uśmiechem, ale po chwili mój wzrok przejechał z obrzydzeniem i złością na faceta stojącego obok niej.
- Nie musisz mnie szpiegować- oznajmiłam oschle
Stać go było na krótki, urwany, trwający sekundę śmiech.
- Skąd ci to przyszło do głowy ?- zapytał i popatrzył z niewinnym uśmieszkiem na zdezorientowaną, niczego nie świadomą mamę.
- Joanno, mogę się z nią pożegnać na osobności?- zapytał po chwili, zerkając raz co raz potępiającym spojrzeniem skierowanym w moją stronę.
- Pff- urwało mi się
Z uśmiechem skierowanym do mojej mamy, podszedł do mnie, wziął mnie za ramię i poszedł ze mną dalej.
- Co ty sobie smarkulo myślisz?!
Założyłam rękę na rękę i uśmiechnęłam się zadowalająco.
- Czyżbyś nie chciał, żeby twoja tajemnica się wydała?
Spiorunował mnie wzrokiem
- Nie pozwalaj sobie. Jesteś moją córką.
- Słucham? Usłyszałam jakieś słowo na literę ' C'. Nie masz prawa nawet wymawiać tego w mojej obecności!
Otworzył usta by coś powiedzieć, ale nie pozwoliłam.
- Nie jestem twoją córką! Przez ciebie mój tata nie żyje!
- Skąd wiesz, że to moja wina?!
- Bo taki już jesteś. I nie muszę mieć podstaw, by sądzić że to ty
Prychnął z satysfakcją.
Podeszłam do niego bliżej.
- Proszę bardzo, rób tak dalej. Ale ciekawe kto będzie się śmiać ostatni.
Zatkało go. Zacisnął tylko pięści i powoli skierował je w moją stronę.
- Walnij mnie. No dawaj! Może moja matka zobaczy z kim mieszka pod jednym dachem! Z damskim bokserem?
- Jesteś tylko smarkulą.
- Błąd! Mam 19 lat i możesz mi skoczyć!
- A teraz wybacz, idę się ponownie pożegnać- oznajmiłam ze zwycięskim uśmiechem i posyłanym do niego pogardliwym spojrzeniem.
- Och, słońce..poradzisz sobie w tym Londynie?- zapytała zatroskana mama
- Oczywiście.
- Masz pieniądze?
- Oczywiście.
- A ciuchy wszystkie wzięłaś?
- Oczywiście- przytakiwałam dalej
- Nie zapomniałaś nicze..
- Mamo! - krzyknęłam zniecierpliwiona - Mam wszystko.
- Pa- pożegnałam się i znowu ją przytuliłam.
- Bądź ostrożna i dbaj o siebie- powiedziałam patrząc na Johna .
Zobaczyłam jak zaciska pięści.
W końcu weszłam do samolotu
Odlatywał. Machałam mamie przez szybę, gdy nagle znalazłam się poza zasięgiem jej wzroku.
- Dobra..- westchnęłam
Szukałam miejsca. Żadnego jednego, wolnego. Osobista przestrzeń- to lubiłam najbardziej.
Było jedne, obok chłopaka z loczkami i ciemnymi okularami.
- Przepraszam- zbudziłam go z namysłu - Czy mogę tu usiąść?
- Jasne, siadaj- usłyszałam jego lekko zachrypnięty głos. Coś mi przypominał.
Zobaczyłam jak pada coraz bardziej ulewny deszcz.
- Zapowiada się długi lot, co ?- zapytał mnie
- Ehm..tak. A dokąd lecisz?
- Londyn- oznajmił obojętnie - No, a ty?
- Londyn- powtórzyłam jego słowa, ale z szerokim uśmiechem
Zaśmiał się.
- Skąd jesteś?
- Z Polski.
- Ah, to dlatego jesteś taka ładna.
- Nie sądzę, żeby tak było- odparłam zarumieniona
- Nie na serio.
Zdjął okulary. Teraz poznałam go na 100 %.
Zatkałam sobie dłońmi usta. Żeby nie krzyknąć. On tylko ciężko westchnął.
- Ah, tak..
Zabrałam ręce z moich ust.
- Przepraszam. Reakcja szokowa. Nie wierzę, że tu z tobą siedzę. Jesteś moim idolem. Harry Styles..- mówiłam jak szalona.
Zaśmiał się.
Zarumieniłam się.
- Wiem, idiotka siedzi obok ciebie..
Objął mnie ramieniem.
- Nie, to urocze. - uśmiechnął się
- Kiedy ostatnio się badałeś?- uśmiechnęłam się niepewnie
- Miesiąc temu..ale będę musiał najwidoczniej iść natychmiast. Przegrzałaś mi mózg, i teraz mam tylko ciebie przed oczami. - wyszczerzył się
- A ty jesteś Brytyjczykiem..Jakim cudem ty wgl znasz polski?
- Uczyłem się.Wiem, że mamy dużo fanów w Polsce i ..- popatrzył mi w oczy głęboko - Chyba nauka nie poszła w las.
- Lubisz nasze piosenki?- zapytał po chwili
- Tak, są genialne. Tak jak wasze głosy..
- Ma się ten czar i urok osobisty - zaśmiał się, na co ja zareagowałam tak samo - Ale tak poważnie, to nie wiem co dziewczyny we mnie widzą. Może mnie oświecisz?
Zaczęłam się jąkać.
- Ja..no..jesteś..ładny..utalentowany, fajny, masz śliczny głos, akcent..
- To, że jestem bezczelny też lubisz? - posłał mi chytry uśmieszek
- Nie mogę określić ;p
- Jestem, uwierz mi.
- Spoko, bo ja sama taka jestem - uśmiechnęłam się.
- Jakiej muzyki słuchasz?
- Rock'a.
- Lubisz koty?
- Wszystkie zwierzęta ;) Ale szczerze wolę psy.. Sama mam dwa
- Też je lubię, szczególnie małe szczeniaczki. Rozczulający widok .
Przejeżdżaliśmy teraz widząc piękne widoki. Siedziałam przy oknie , więc dokładniej widziałam.
- Podobają ci się te widoki?- zapytałam rozmarzona wpatrując się w szybę
Harry nie spuszczał ze mnie wzroku.
- Jak najbardziej
Odwróciłam się z powrotem na prostą.
- No więc..niedługo będziemy na miejscu.- powiedziałam przegryzając dolną wargę.
- Podasz adres domu , w którym będziesz mieszkała ?
- Szybki jesteś- zaśmiałam się
- Nie chcę, żeby ta pogawędka w samolocie była ostatnia :)
Napisałam mu na karteczce adres, a on napisał swój. Wymieniliśmy się jeszcze numerami .
- Po raz pierwszy nie krępuję się kiedy jadę obok kogoś obcego w samolocie ;)
- Zaraz tam obcego, coś o sobie wiemy ;)
- A wracając do pytań...jaka jest twoja ulubiona rzecz z McDonalda?
- Czekoladowy shake.
- Poczekasz minutkę? Muszę do WC- zapytał z wymuszonym słodkim uśmieszkiem
Skinęłam głową.
Gdy wszedł przez białe drzwi zaczął drzeć się na cały głos.
- Boże!! Gdzie ona była przez całe moje życie?!!
Zaczęłam się do siebie uśmiechać. Spodobałam mu się..
Wrócił ze słodkim uśmieszkiem jakby nic nie zrobił.
- Już jestem
Samolot doleciał. Wysiedliśmy i poszliśmy. Okazało się, że jego dom jest całkiem blisko mojego.
Odprowadził mnie pod urocze mieszkanko z basenem i zielonym, pełnym kwiatów ogródkiem.
Wsadził ręce do kieszeni i przegryzł słodko dolną wargę.
- Ale ze mnie idiota- powiedział po chwili
- Czemu?
- Nawet nie zapytałem cię o imię..
Podeszłam do niego.
- Julietta - szepnęłam i dałam mu buziaka w policzek. Pomachałam mu palcami i weszłam do domu.

Ekstra.;)
OdpowiedzUsuń