Rzuciłam torbę na kanapę w nowym domu i pobiegłam na górę. Wyłożyłam się na łóżku w moim nowym pokoju. Od razu chwyciłam do ręki komórkę i wybrałam numer.
- Halo?- usłyszałam głos mojej ciotecznej siostry- Dominiki.
- Kiedy tu będziesz?!- krzyknęłam podekscytowana
Usłyszałam jak ktoś beknął.
- To nie ja- powiedziała szybko. - Lecę już samolotem. A co ty już jesteś na miejscu?
- Tak. Przyleciałam dopiero. I nie zgadniesz z kim siedziałam w samolocie!
- Błagam cię, nie mów znowu o tym kulawym staruszku, który cały czas gadał do ciebie ' moja panno'. - jęknęła
- Z Harry'm Styles'em !!- krzyknęłam z radości.
Zaczęłyśmy piszczeć do telefonu.
- Ty na poważnie?!
- Nie, na niby.
- Ej, ja muszę kończyć. Niedługo będę. Przewiduję, że za jakieś 15 minut.
- Ok, pa.
Rozłączyłam się. Usiadłam na kanapie. Nie robiłam nic, tylko pogrążyłam się w marzeniach. Nie wierzyłam do końca w to co się stało. Byłam urywkiem puzzla, wyrwanym z układanki, a w moim wypadku - rzeczywistości.
Zadzwonił dzwonek. Pobiegłam, bo myślałam, że to Nikka. ( Dominika)
- Cześć..masz może miętowe mentosy i coca-colę? - zapytał wysoki brunet.
- L-L-L..Louis Tomlinson?- jęknęłam
Zaśmiał się krótko.
-Tak.
- Jasne, mam..
Odwróciłam się od niego na pięcie i powoli ruszyłam w stronę kuchni.
- Zgon, zgon..- mówiłam po cichu sama do siebie. Harry, Louis? Kto jeszcze, całe One Direction?
Sięgnęłam do szafki po mentosy i colę i szybkim ruchem podbiegłam do chłopaka, wręczając mu przedmioty.
- A właściwie po co ci to?
- Żeby zrobić wybuch!
- A nie mogłeś kupić w sklepie?
- Jesteś naszą sąsiadką, mogłabyś okazać gościnność.- uśmiechnął się
- ' Naszą'?- powtórzyłam odrętwiała
Chłopak wskazał palcem ich podwórko obok mojego domu przez otwarte drzwi.
Zobaczyłam chłopaków , wygłupiających się. Zobaczyli mnie i wlecieli szybko do mojego mieszkania.
- PARTY HARD!!- krzyknęli chórem i zaczęli wyjmować colę, robić popcorn.
Stałam nadal przy drzwiach i stałam jak słup.
- To nie dzieje się naprawdę- przekonywałam samą siebie
- Jak mamy ją przekonać, że jesteśmy tu naprawdę?- zapytał Liam chłopaków
- Mam pomysł. Pocałuję ją- oznajmił Zayn i przybliżał się w moją stronę.
- Nie, bo ja!- zepchnął go na bok Harry i sam się do mnie przybliżył.
- Znowu się widzimy..- powiedział i uśmiechnął się słodko, ale Zayn go zepchnął na bok i zaczął przybliżać usta do moich ust.
- Czego nie rozumiesz matole?- zapytał Harry i go popchnął.
Louis wszedł pomiędzy nich.
- To mi dała mentosy i colę!
- Bo to ty tu przyszedłeś ciołku!- krzyknął Niall
Louis pokazał mu język i odwrócił się do mnie.
Położył ręce na moich biodrach.
- Działajmy..- powiedział zalotnie
Wyślizgnęłam się.
- Chłopcy, nie chcę być nie miła, ale musicie wyjść.
Zrobili miny zbitych psiaków.
- Jules ..- zaczął Harry
- Nie, ja mówię serio . Zaraz tu będzie moja siostra.
- Dobrze, dobrze. Wychodzimy chłopcy- chłopaki pożegnali się ze mną i poszli za Zaynem do domu.
Ogarnęłam w domu. Po 20 minutach przyszła Dominika.
- Hej- rzuciłyśmy się sobie na szyję.
- Czemu zobaczyłam One Direction za naszym ogrodzeniem?- zapytała zdezorientowana, ale jednocześnie podekscytowana
-Może dlatego, że ich dom jest za naszym ogrodzeniem..
- Jesteśmy sąsiadami?!
Przytaknęłam.
Zaczęłyśmy skakać z radości.
- Ogarnęłam trochę w mieszkaniu, bo nam syf zrobili - zaśmiałam się
- Nie powinnam pytać..- uśmiechnęła się
- No to może idź się rozpakować do drugiego pokoju się rozpakuj. Ja się już urządziłam :)
Blondynka uśmiechnęła się i pobiegła z walizką na górę.
**
Siedziałyśmy w ogródku. Ja miałam krótkie, poszarpane lekko, czarne dżinsowe spodenki z wysokim stanem i pastelowy różowy kolor bluzki na ramiączka. Nikka miała natomiast krótkie, jasno-dżinsowe spodenki i fioletową bluzkę na ramiączka. Siedziałyśmy na hamaku, czytałyśmy Vogue'a i popijałyśmy zimną ice-tea. Było spokojnie, póki jakaś piłka od koszykówki o mało nie spadła nam na głowę.
Do naszego ogródka wpadł Zayn.
- Dzień Dobry- przywitał się z rozbrajającym uśmiechem
- My się już dzisiaj widzieliśmy- uśmiechnęłam się na co on zareagował ukazaniem swoich ząbków.
Dominika siedziała i z uwagą zerkała na mulata. Nie miał koszulki i był w granatowych szortach.
- Piłka mi tu wpadła- mówił ,a uśmiech nie znikał z jego twarzy.
- Zauważyłam- mruknęła Nikka
- Nie bądź taka nie miła.- skarcił ją
- Moje podwórko-moje zasady.
Przechyliłam głowę w jej stronę.
- Nikka..
- No co?- zapytała, i zwróciła się do Zayna - Zdajesz sobie sprawę, że piłka od koszykówki jest twarda i gdyby spadła nam na głowę, to by było boli boli ?
- Nie musisz używać słów dla dzieci. Powiedz po prostu, że gdyby piłka was walnęła w głowę to byście miały przeje*bane.
- No bo tak właśnie by było.
- Ale mi miła sąsiadka.
Westchnęłam głośno, przerywając ciszę i napiętą atmosferę.
- Zayn, napijesz się czegoś?
- Nie, dzięki. - spojrzał na blondynkę - Odechciało mi się.
- Ehm...no dobra.
- Ja już idę. Pa Jules. Pa..- spojrzał na dziewczynę
- Dominika.
- Pa Nikka.
Poszedł zrezygnowany do siebie.
- Ale ze mnie idiotka. Marzyłam by go poznać, mam okazję i nagle odstawiam taką szopkę.
- Spokojnie. Wystarczy przeprosić.
- I że niby mam teraz za nim biec?
- Noo..tak.
- Kiedy mi się nie chce..
- Trudno, to się z nim nie pogodzisz.- powiedziałam popijając kolejnego łyka ice-tea.
- Dobra, idę!
Uśmiechnęłam się zwycięsko. Dominika pobiegła do domu chłopaków.
< Z perspektywy Nikki>
Pukałam do drzwi. Otworzył mi Zayn, bo widziałam jak przed sekundą sam wszedł.
- Zayn, sorki za tamtą akcję.
- Nie ma sprawy, i tak cię nawet nie znam.
- Wystarczy chcieć- uśmiechnęłam się zachęcająco, na co on przegryzł dolną wargę z uśmiechem.
- Dobra..to chodź na huśtawkę.- wskazał palcem na przedmiot w ich ogródku.
Usiedliśmy wygodnie, a Zayn zaczął nas bujać odpychając się nogami o ziemię. Byliśmy teraz tak wysoko.
- Świr- zaśmiałam się
- Pozytywny czy negatywny?
Zanim zdążyłam odpowiedzieć, bujaliśmy się tak wysoko, że huśtawka nie wytrzymała i zaczęła powoli spadać. Poleciałabym na twarz, ale Zayn w porę mnie złapał.
Nasze nosy się stykały. Poczułam jak zagłębia się w moich oczach i patrzy raz co raz na usta. Jak oddycha nierówno. Zresztą ja patrzyłam tak samo i oddychałam tak samo.
- W pozytywnym- oznajmiłam cicho
- Zayn! Mógłbyś tu przyjść? pomożesz nam zrobić wybuch - krzyknął z okna Niall
- Jasne- odkrzyknął i zwrócił się w moją stronę - To..do zobaczenia jutro :)
- Tak, do zobaczenia.- uśmiechnęłam się i poszłam do domu.
< Z perspektywy Julietty>
- I co? Zgoda?- zapytałam z chytrym uśmiechem Nikkę, która przeszła przez próg domu.
Ona odpowiedziała uśmiechem i zmęczona poszła do siebie na górę spać.
Też poszłam do swojego pokoju. Usiadłam na parapecie i otworzyłam okno. Piłam zimny sok pomarańczowy przez słomkę. W domu chłopaków przez okno, na które miałam doskonały widok zobaczyłam palące się światło. Któryś z nich też otworzył okno. Oparł się całymi rękami o parapet.
- Hej- przywitał się i pokazał szereg białych zębów
- Hej Harry - wystawiłam mu język i uśmiechnęłam się - Co za zrządzenie losu
- Eej, los tak chciał sam :D
- Jak tam wasz nowy dom?- zapytałam
- Louis ma klaustrofobię
- Serio?
- Tak, bo przywyknął do willi , a tu taki ciut mniejszy dom ;p
Zaśmiałam się
- Jestem tak cholernie zmęczona..
- Ja też, ale chociaż w samolocie było fajnie - wyszczerzył się
- Najprzyjemniejszy element dnia :)- odwzajemniłam uśmiech - Boże..znam cię od dzisiaj rano i gadam z tobą jakbym cię znała o wiele dłużej..
- Kiedyś pewnie o tym marzyłaś - pokazał swoje dołeczki poprzez promienny uśmiech
- Ale ty jesteś skromny..:D
Zaczął okręcać sobie jeden loczek wokół palca.
- No przecież wieem- powiedział przeciągle i słodko się uśmiechnął.
- Idę spać, nie mam siły
Chłopaka lekko to zasmuciło.
- Trudno, ale rozumiem cię, bo sam tak się czuję.
Uśmiechnęłam się tylko.
- Dobranoc
- Dobranoc- uśmiechnął się ponownie
Zamknęliśmy okna i poszliśmy spać.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz